Syf made in China

Eloszki. Koronawajrus szaleje i nic nie wskazuje na to, że ma się uspokoić. Mao tego! Do tej pory zachorowalność wzrastała w miarę systematycznie. Plus, minus 2000 ofiar dziennie. A dzisiaj – PIZG! 20.000 kurwa! Oznaczać to może tylko jedno. Komuchy z mady in China kłamią, jak z nut i nic nie mają tam pod kontrolą. Co raz więcej nowych państw ogłasza przypadki zachorowań i żniwo śmierci, jakie zebrała ta epidemia, znacznie przekracza już liczbę ofiar SARSa. Czy jest się zatem czego obawiać? Moim zdaniem, kurwa jak najbardziej. Posłuchajta!

Historia zaczyna się na przełomie lat 50-tych i 60-tych, kiedy madami in China rządził Mao Zedong. Ciężkie to były czasy dla lokalsów. Rządy Mao sprawiły, że w niedługim czasie wszystkiego tam było mao. Najpierw mao rozumu, potem mao wróbli i w końcu mao pożywienia. Dzięki temu ludzie nauczyli się tam, jak przeżyć jedząc mao, więc zaczęli wpierdalać wszystko, co się rusza. Nietoperze, węże, szczury, borsuki i rosomaki, psy, jaszczurki, żółwie, kruki i wrony, małpy, krokodyle, itp, itd, wymieniać można by bez końca. I tak im kurwa zostało do dzisiaj. Nie trzeba być biotechnologiem, żeby wywnioskować, że są w związku z tym narażeni na większą ilość chorób przez bakterie i wirusy, które żyją w tych zwierzętach. Do tego sanitarka tam praktycznie nie istnieje. Te wszystkie kurwa bazary zwierzęce, to jedna wielka bomba biologiczna. I tu ukłony w stronę Magellanów Popkultury (chcecie wiedzieć o co kaman, to poczytajcie wpis o tym tytule, jeśli tego jeszcze nie zrobiliście), kretynów kurwa, którzy zajadają się filipińskimi ścierwami i promują to wśród swoich odbiorców. Kiedyś was kurwa robale zeżrą od środka. To tak abstraCHUJąc.

No ale jest jeszcze teoria spiskowa, że komuchy coś z bronią biologiczną popierdolili, bo epidemia wybuchła akurat w Wuhan, niedaleko laboratorium „Umbrella”. Widzieliście ich logo, kurwa? Albo niesmaczny żart, albo trolling dekady. Komuchy w swojej najlepszej formie. W końcu nie takie numery znamy z Czarnobyla. Mimo, że osobiście raczej wykluczam tą opcję, to to i tak nie ma kurwa znaczenia w obecnej sytuacji. 20.000 zachorowań w JEDEN DZIEŃ. Mimo tego, że już pełno tego syfu lata po świecie, to Filipiny trzymają się zaskakująco dobrze. Ale, ale… wierzycie wy temu rządowi? Bo ja kurwa za grosz. Nie wiem, jak wy, drodzy parafianie, ale jak zachorowalność na Fili dobije do 1000, to ja stąd spierdalam. I wam radze tak samo. Najbliższy miesiąc będzie kluczowym w tej sprawie. Jeśli ten syf-malaryf dalej będzie rósł, to pora zacząć bukować loty.

WHO oczywiście ma wyjebane, ale nie dziwi to wcale, bo tam też same komuchy kurwa siedzą. Ich najwiekszą zagwózdką jest teraz to, jaką inną nazwę nadać wirusowi, bo ta za bardzo kojarzy się z Chinami. No a z czym ma się kojarzyć do kurwy nędzy?! Z Honolulu?! Przecież z chińskiego syfu się to wydostało i obsrało prawie cały świat! Proszę was ludzie. Niech mnie ktoś pierdolnie mocno czymś ciężkim, bo nie wierzę na co pacze. Pandemia wpierdala ludzkość, a te czerwone popaprańce myślą nad zmianą nazwy choroby, bo jest niepoprawna politycznie. Czizus kurwa Krajst… Jak ja nie cierpię lewactwa, to jest nie do opisania. A co najsmutniejsze jest o wiele bardziej zaraźliwe od koronawirusa.

Co więc robić? Na razie nie panikować, choć wesoło nie jest. Ci, którym nie chce się spierdalać, albo nie mogą, to polecam powoli zbierać prowiant. Za miesiąc będzie wszystko jasne. Ja tam się nie boję tego syfa i wziąłbym go na klatę, jeśli przyszłaby pora. Znacie powiedzenie, że złego licho nie bierze? Niemniej sram po gaciach o zdrowie mojej rodziny, a zwłaszcza mojego malucha. I żeby go chronić jestem gotów zrobić wszystko.  Tyle ode mnie w tym temacie. Pozdro Ziomki i do następnego!

9 myśli na temat “Syf made in China

Dodaj własny

  1. No jak ktoś siedzi z daleka od Azji, wąchając kwiatki (jeszcze nie od spodu) w Wąchocku i masturbując się jak co dzień do disko-polo, to faktycznie, wygląda to na panikę. Tylko, że w Azji to bardzo poważny temat i poważna choroba i zagrożenie. Podobnie jak Autor z Filipin, takie same wieści docierają od znajomych z Chin czy Wietnamu. Sam siedzę w Australii, i tutaj choć jeszcze paniki nie widać, to chyba tylko dlatego, że rząd po raz pierwszy zareagował przytomnie i na czas, zamykając drogę wjazdu do kraju setkom tysięcy (nie przesadzam) Chińczyków.

    Wracając do komuchów, szkoda że więcej nie napisałeś o tych wróblach w Chinach, bo to przezajebista historia była, no ale rozumiem, że to nie temat na Filipiny. Pozdro 🙂

    Polubienie

    1. Elo ziomek! Wróble, to temat zajebisty, ale nie w ramach Wkurwionego Bloga. To było oczko w stronę tych, co znają komusze historie. A dla tych, co nie znają, mam nadzieję był to podstępny trick do poznania ;). Pozdro!

      Polubienie

      1. Aj tam zaraz kurwa ziomek. Jakbym siedział w Polsce, to też w obecnej sytuacji bym się masturbował do disco-polo, a nawet wpierdalałbym salceson, popijając jakimś tanim bełtem. I koniecznie w dresie z lumpeksu… pod przystankiem autobusowym ;).

        Polubienie

Odpowiedz na Elijah Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: