Pinoye na bliskim wschodzie

Eloszki Ziomki i Ziomalice! Dzisiaj ciąg dalszy “Jeszczebardziejwkurwionego w Londonistanie”. Jakoś kurwa się zbieram do tego wpisu i zebrać nie mogę. Może dlatego, że ciężko pracuję dla odmiany, a nie bujam worem, co podkrusza trochę moją venę, krótko mówiąc. Bóg mnie stworzył do opierdalania się, a nie pracy stety, albo niestety i nic na to nie poradzę. No ale obiecałem siekierkę, więc zapodaje. Londonistan natchniewa mnie niejako do tego wpisu. Miasto opanowane przez brodatych abdullahów w prześcieradłach, albo co najmniej w ręcznikach na saganach. Reszta, to pozostałe odcienie brązu i czerni, oraz młode kosmopolitarne lewactwo. Dookoła syf, przestępczość i przemoc. Londyn kurwa… Czujesz się chłopie, jak na bliskim wschodzie. Jednej z najpopularniejszych filipińskich destynacji zarobkowych. Posłuchajta!

Na bliskim wschodzie jestem bardzo często tranzytem na trasie Polska-Filipiny. I chcąc, nie chcąc kurwa zmuszony jestem koczować tam czasem nawet kilka dni. Kupuje wtedy zazwyczaj wize, żeby nie gnić na lotnisku i popierdalam obserwować te przebogate i przepopierdolone za razem kraje. Z mojej narracji nie trudno wyczytać, iż nie cierpię Islamu. Destruktywna, wsteczna, prymitywna i barbarzyńska ideologia (czy tam religia, jeden chuj). Propaganda brodaczy zarzeka się, że Islam, to religia pokoju. A ja na to – pokaż mi jeden kraj, gdzie brodacze gdy dorwali się do władzy nie przerobili tego kraju w państwo autorytarne. Jeden kurwa jedyny, gdzie nie doszło do rozlewu krwi, po tym, jak brodacze zaczęli stanowić większość. Większość kurwa… Znaczącą mniejszość. No? Nic? Cisza?

Filipińczycy dobrze zdają sobie sprawę z tego, co czeka ich w tym El Chujado, a mimo to emigrują masowo. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Bo tam mają największe szanse na robotę. Warunkiem jest sprzedanie duszy diabłu. Filipińczycy w tych krajach, podpisując umowę i podejmując się pracy, skazują się na niewolnictwo w dosłownym tego słowa znaczeniu. To, jak są tam traktowani przekracza wszelkie granice. Konwencja o ochronie praw człowieka leży tam zakurzona gdzieś między baśniami Braci Grimm, a powieściami sajens fikszyn Stanisława Lema. Moje zeznania pochodzą nie z Internetu, czy fejschuja, a z pierwszej ręki. To są słowa ludzi, którzy przeżyli to na własnej skórze.

Filipińczyk, zanim wyruszy na bliski wschód do roboty, to zazwyczaj daje na tacę hojny datek, żeby wrócił w jednym kawałku. Kontrakty minimum na dwa lata, bez możliwości powrotu. Także po raz ostatni odprowadza córkę do szkoły, bo po powrocie będzie już ją mógł niemalże wydać za mąż (trzy razy „powrót” w trzech wersach… Szekspir ze mnie jak chuj). Jak już uda mu się wydostać przez filipińską odprawę celną i pierdylion pytań, to na miejscu oddaje paszport do depozytu i w kieraty kurwa. W Muzlimowie, w mniejszym lub większym stopniu rządzi prawo szariatu, więc jeśli wyznajesz religię inną niż Islam, to swobody nie masz tam żadnej. Jako pracownikowi nie przysługują ci żadne urlopy, a kraju też nie opuścisz, bo dokumenty w kieszeni szefa. Nie poruchasz, bo szariat zakazuje ruchanka przedmałżeńskiego. Poza tym młode dziewczyny mają tam powycinane pipki i to w ogóle inna mentalność jest. Dość ciekawa w sumie, bo rodowite arabki zostają okaleczane w imię powściągliwości seksualnej, a szejkowskie elity ściągają sobie z Europy lachony, którym w orgiach srają na klate. Ale, co kraj, to obyczaj. Ci, co se mogą pozwolić, to se pozwalają, a reszta maluczkich orze, jak może. I tu z pomocą przychodzą Lejdiboje. Bardzo chodliwy towar na bliskim wschodzie. Nawet ci Pinoye obrzydzeni Lejdibojami, chętnie skorzystają, choćby z ręcznych robótek. Na bezrybiu i rak ryba.

Ale to i tak jeszcze pół biedy, jak tylko warunki życia i pracy chujowe. A co w przypadku, gdy filipińska mafia wyrucha cie w dupe? Skasuje za załatwienie roboty, wywiezie do arabów, a tam nic nie ma? I utknąłeś w kołchozie, po 30 luda na kilku metrach kwadratowych bez pieniędzy i kontaktu ze światem zewnętrznym. Wtedy to już tylko modlić się do Allacha, bo Bóg tam raczej nie zagląda. Ostatnio znajomek przywiózł właśnie kilka foci z takiego „obozu”. Płacz, zgrzytanie zębów i błagania do Duterte, żeby ich pościągał z powrotem do kraju. Co na to muzlimy? Wyjebane.

Za niekwestionowanie szariatu nikt się nie będzie nad wami rozczulał. Historia somsiadki: Kontrakt jej się skończył i wróciła do domu. Zaszła w ciążę, ale mimo tego postanowiła odnowić umowę na kolejne dwa lata, bo kaska. Wyjechała, oczekując chuj wie czego. Na miejscu wsadzili ją do paki i do dziś nie wróciła. Inny biedak nabawił się jakiegoś raka zatok. Wycieli mu pół ryja i teraz bez twarzy zapierdala za damski chuj już ileś miesięcy, żeby spłacić „ubezpieczenie zdrowotne”. Ile tak pociągnie, jeden allach na niebie wie. Jak jesteś obywatelem trzeciej kategorii, to swoim paszportem możesz się najwyżej podetrzeć. A filipiński się nawet do tego nie nadaje. Bo jest brązowy i nie widać, czy dupa już czysta, czy jeszcze obsrana. W takich chwilach człowiek  ma ochotę na kolanach do Częstochowy zapierdalać i bić czołem przed obrazem Czarnej Madonny w podzięce za to, że urodził się Polakiem.

I nazywajcie mnie, jak chcecie. Bigot. Rasista. Burak. Biały supremacysta. Gupi chuj. Współczuję szczerze i podziwiam OFW (Overseas Filipino Workers), że zmuszeni są wybierać sobie takie, a nie inne miejscówki w poszukiwaniu chleba. Abdullachy mnie kurwa od zawsze obrzydzały. Swoim sraniem na Małysza. Swoimi prześcieradłami w trzydziestostopniowym skwarze. Swoimi brodami bez wąsów sprawiającymi wrażenie dolepionych z chuja. No i oczywiście swoją barbarzyńską religią. Gdyby nie fakt, że kilka dekad temu przyfarcilo im się i wykopali ropę, to dalej by ruchali kozy i żyli w chatkach z wielbłądziego gówna. Kończe ten wpis i ide pod prysznic, bo już zaczynam śmierdzieć Shoarmą. Do następnego. Pozdro!

Reklamy

5 myśli na temat “Pinoye na bliskim wschodzie

Dodaj własny

  1. Masz dużo racji. Jednak w zlewicowanej i sfeminizowanej Europie, już tylko islam może przywrócić naturalną relację pomiędzy kobietą i mężczyzną. Nie ma już niestety innej siły i autorytetów, które utrzymały by na starym kontynencie jakieś wartości i porządek.

    Polubione przez 1 osoba

  2. No i sie podlaczam do w/w opini…. tez nie lubie ( moze bardzo ) nie lubie kozojebcow ,lecz w nich nadzieja na te wszystkie ” teczowe cioty ” Oni sie nie bawia w „polityke czy poprawnosc” za leb na dach i frun golabku ,frun

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wszędzie zdarza się wyzysk i ani Polska, ani zachód nie są tu wyjątkami. Osobiście znam kobiecine, która u makaroniarzy zapierdala, jako gosposia za 200 Euro. Mieszka w schowku pod schodami, je ścierwo i traktowana jest jak szmata do podłogi. Abdullachy w tej kwestii są nieco bardziej konsekwentni. Pozdro!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: