Jeszczebardziejwkurwiony w Londonistanie

Eloszki! Od paru dni siedzie w Londonistanie. Na Fili pozalewało i nyndza, a tutaj wakacje i robić nie ma komu, także zajechałem kurwa dudki klepać na następny rok (albo dwa) bujania worem. W tym momencie pozdrawiam wszystkich moich czytelników z tej… chciało by się powiedzieć mlekiem i miodem płynącej krainy. Ale bardziej adekwatne będzie tu określenie „soją i kebabem śmierdzącego lewackiego bagna”. Ledwo zajechałem i już mam ochotę spierdalać z powrotem. Ciapaków tyle, że przez chwile myślałem, że wysiadłem o przystanek za wcześnie. Na witrynach sklepowych tyle tęczowych akcentów, że dostałem oczojebu. A ja w ogóle z natury jestem cholernie uczulony na komuchów. Zaraz dostaje wysypki, wszystko mnie swędzi i zbiera mi się na wymioty. Więc nie ma mowy kurwa, żebym przestąpił próg sklepu, który zamiast sprzedawać mi towar, to indoktrynuje mnie swoimi pojebanymi ideologiami. Ale od początku. Pojadłem, popiłem, politykę nadrobiłem i co się w tym kraju odpierdala, to niech mnie chuj strzeli. Posłuchajta!

Zatrzymałem się u znajomych Filipińczyków pod Londonistanem. Na razie się opierdalam, ale pewnie niedługo będę jakieś betony przerzucał, bo budowlanka, to najlepiej płatna robota dla ludzi z moim wykształceniem. No dobrze, powiecie. Ale co to ma wspólnego z Filipinami, bo przecie taka tematyka tego bloga? No ten wpis akurat pewnie będę naciągał. Napiszę tam, że byłem w Jolibee w Earls Court (otworzyli rok temu, czy tam dwa), albo, że wziąłem udział w Barrio Fiesta 2019, wrzuce jakieś focie dla ozdoby i kasa z odsłon będzie się zgadzać. Tak by pewnie było, gdybym był Magellanem Popkultury. Ale ja jestem Wkurwiony Wujek kurwa, wiec wam powiem, że ten wpis ma tyle wspólnego z Filipinami, co LGBT z homosiami – niewiele. Ale spokojnie. Nie pierdoliłbym bez celu, gdybym nie miał dla was jakiejś siekierki. A będzie takowa, tyle, że w następnym wpisie. Póki co powkurwiam się jeszcze trochę na Londonistan, bo tu wkurw przychodzi jakoś tak naturalnie. Nawet nie trzeba się specjalnie wysilać. Wystarczy włączyć BBC (British Brainwashing Corporation), albo poczytać „The Guardian” (albo raczej “The Ramadan”).

Londonistan to dziwny kraj. Kraj w którym targa się po sądach chrześcijan, którzy odmawiają oferowania swoich usług dla LGBT, a wycofuje edukacje LGBT ze szkół pod nakazem muzułmanów. Kraj w którym wydaje się ogromne pieniądze na ściganie internetowych przestępców mowy nienawiści, a niedofinansowania w sektorze ulicznych patroli spowodowały największy w historii wzrost śmiertelnych ataków nożowników. Kraj który boryka się z problemami ogromnych kosztów na socjal, jednak białym mężczyznom odmawia się zatrudnienia w imię różnorodności płciowej i etnicznej. Kraj, gdzie przymyka się oko na masowe gwałty muzułmańskich gangów w Rotherham na 1400 nieletnich białych dziewczynkach, a w imię zwalczania mowy nienawiści wobec muzułmańskich pedofili wsadza do więzienia człowieka, który te gangi zdemaskował. I w końcu kraj, którego lud w demokratycznych wyborach zagłosował za wyjściem z UE, a parlament wciąż blokuje każde ku temu sposobności zarzekając się, że Wielka Brytania z Unii Europejskiej nie wyjdzie. Zachód umiera. W USA uniwerki i koledże, to największe wylęgarnie lewactwa, jakie widział ten świat. W Kanadzie nie tylko nie wycofuje się terrorystom kanadyjskiego obywatelstwa za wspieranie ISIS, ale nawet płaci się im z pieniędzy podatników, żeby wracali do kraju. W Australii wypierdala się ludzi z pracy za wyznawanie chrześcijańskich wartości. W Nowej Zelandii zmienia się nazwy organizacji, bo urażają uczucia wyznawcom innych religii. A w Europie? Wy już kurwa wiecie, co się tu odpierdala. Niemcy, to Turcja. Szwecja, to Bangladesz. A Francja, to Pakistan. Indokrtynuje się młodych ludzi, że małżeństwo i rodzina, to forma opresji. Zdrowym chłopcom ucina się pisiory i karmi soją, która zabija testosteron. Młodym dziewczynkom wpaja się lewackie, feministyczne, zgniłe moralnie ideologie, że zdrowo jest ruchać się ze wszystkim i wszystkimi, a jak zajdą w ciążę, to se to mogą potem wyskrobać. Kiedy rdzenne narody pizdowacieją, a dzieci się nie rodzą, obce kultury zalewają kraj i mnożą się na potęgę wysysając ostatnie soki z benefitów socjalnych, roszcząc sobie co raz więcej praw i przywilejów. Zachód umiera. Uczcijmy tą śmierć chwilą milczenia.

Przerażające jest to, na jak wielki kryzys tożsamościowy cierpi Wielka Brytania. Na każdym rogu powiewają tu wszystkie flagi świata, a Union Jack, albo Krzyż Św. Dżordża zwisa gdzieś tam w cieniu, w połowie masztu. Tak jakby nawet wiatr się od niego odwrócił i nie chciał dmuchnąć choćby mizernym powiewem. Żaden angol dziś nie powie ci z dumą, że jest britiszem. Rzucisz tematem, że przed wiekiem nad Imperium Brytyjskim nigdy nie zachodziło słońce, to wszyscy tylko albo spuszczają łeb, albo nerwowo rozglądają się naokoło, czy przypadkiem nie ma żadnego kolorowego, którego mogliby niechcący urazić. To ja kurwa, Cebulak z lubuskiego zadupia jestem dumny z obywatelstwa brytyjskiego bardziej niż nie jeden rodowity angol. Nie zrozumcie mnie źle kurwa. Jestem przede wszystkim Polakiem. Kocham Polskę i Polakow całym sercem. Ale nie przeszkadza to w byciu przezornym i posiadaniu wielu obywatelstw. Nie ufam kurwa nikomu. Ani rządowi polskiemu, ani brytyjskiemu, ani tym bardziej filipińskiemu, czy każdemu innemu. Jak to powiedział kiedyś mój ulubiony podróżnik – Pan Tony Halik – „Zbieraj paszporty”. Ja mam kilka, w tym kartę stałego rezydenta na Filipinach (za obywatelstwo niestety trzeba się wyrzec swojego rodowego, więc już się kurwa rozpędziłem). Być może niedługo to któryś z nas stanie się ofiarą prześladowania politycznego. A wtedy nawet święty Boże nie pomoże. A płaszczyć się o azyl może nie być do kogo. Nie turlajcie się po świecie bez celu. Zbierajcie paszporty! Do następnego. Pozdro!

Reklamy

6 myśli na temat “Jeszczebardziejwkurwiony w Londonistanie

Dodaj własny

    1. Dokładnie. Korwin chyba nawet to mówił. A z kolei Camille Paglia (prof. na Amerykańskim Univerku, polecam wygooglować), jest zdania, że obecny upadek kulturowy na zachodzie, to jeden z wielu, które miały miejsce w przeszłości. Rdzenne narody pizdowacieją, a obce/barbażyńskie u bram.

      Polubienie

  1. Mógł napisać wpis o mentalności Filipinek? Jesteś chyba żonaty i znasz przypadki innych mieszkając tam.
    Czy po ślubie tak jak Polki zmieniają się w zrzędzące Grażyny, tyją, ograniczają seks i chcą rządzić mężczyzną? Traktując go już tylko jak bankomat?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: