Angeles City – miasto rozpusty

Ach! Angeles City! Miasto aniołów… upadłych. Każdy szanujący się sex-turysta Azji południowo-wschodniej, odwiedzając Hong-Kong, Pattaye, Siem Reap, Kuala Lumpur, zahaczyć musi o Angeles City. Czego w tym mieście nie ma? Burdel na budrelu, burdel pogania. Angeles City, graniczy z Mabalacat i razem tworzą autonomiczną aglomerację nie podlegającą pod urząd prowincji. Taka kurwa Sodoma i Gomora. Skąd ten kurwidołek akurat tam?

Ano za dawnych czasów, kiedy konkwista ledwo dychała na Fili, a amerykance zaczęli już na dobre się panoszyć, to jedną ze swoich pierwszych baz wojskowych założyli właśnie w Angeles City. Żebyście kurwa nie myśleli, ża amierykańce, to Filipińskie wybawiciele spod jarzma konkwisty, a później japońskiego nalotu. Bzdury kurwa. Z nich takie wybawiciele, jak dla nas z ruskich. Co prawda pogonili hołotę, ale ile setek tysięcy Pinoyów pozabijali po drodze, to jeden Bóg na niebie wie. Także Angeles City, to była amerykańska baza wojskowa, a żołdaki swoje potrzeby mają. I tak powstał największy burdel na Filipinach.

Oj Wkurwiony… Nawet miasto cię wkurwia? To je omijaj szerokim łukiem, co ty kurwa masochista? No ale jak tu omijać Angeles City, jak tam mają najzajebistrze międzynarodowe lotnisko na Filipinach – Clark International Airport. Polecam! Polecam na 100%! Ten zajebany syf kurwa NAIA się nawet nie umywa do CIA. A jak zobaczą wasz biały ryj, to hoho! Czysto tam i relatywnie pusto. Ja już się nie pierdole i ostatnim razem wszedłem przez odprawę z półtora litrową butelką wody pod pachą. Ekspresowo, elegancko w ciszy i spokoju. Jeszcze raz polecam.

Najpopularniejszym miejscem zaliczeniowym w Angeles są tak zwane Beer House’y. W Beer Houzie nie ma presji kurwa. Wchodzisz se, zamawiasz drina. Oglądasz se tańczące lachony. Przysiada się do ciebie panienka. Pije z tobą dla towarzystwa. Na twój koszt oczywiście, a coś ty myślał? Jesteś biały, to przysiada się druga, a potem trzecia, które też piją na twój koszt. I tak se gadacie o dupie Maryny, możesz se jedną pomacać, możesz nie macać. Potem jak ci się już znudzi macanie, to możesz zabrać pannę na górę, albo możesz zabrać trzy. Albo możesz w ogóle nikogo nigdzie nie zabierać i iść do domu.

Angeles City, to nie tylko sex-turystyka. Można tam na przykład też… yyy… Można pójść na szoping. Można na przykład… jeszcze… tego… Pójść na szoping. A nie, to już było. No mniejsza, można też porobić coś innego, pospacerować, czy tam coś zjeść i się najebać. Wiadomo. Chociaż z tymi spacerami, to wrażliwym nie polecam. Wieczorem nie da się przejść przez Walking Street, żeby nie zaczepił cię jakiś ladyboy, albo inny kurwa wybryk natury – Hey Jo! Chcesz possać siusiaka? – Kuszące, ale nie dziękuje. Ladyboy. Na Fili trzeba z tym uważać, bo oni są naprawdę świetnie zrobieni. Nie raz dałem się nabrać i stojąc gdzieś w kolejce podziwiałem smukłe kształty panny przede mną. Już mi tam rączka lata. Już bym chętnie w dupkę klepnał, aż tu nagle się to coś odwraca. Jak zobaczyłem twarzoczaszkę, to prąd mi przeszedł po ciele od palców u stóp do czubka głowy, aż się mój włos kudłaty zjeżył. Już nawet nie byłem specjalnie zainteresowany tym, po co tam stałem w tej kolejce. Spierdalać stamtąd pod prysznic szybko. Ale nie zawsze męskie rysy twarzy zdradzają z czym masz do czynienia. Mozna doznać szoku kurwa, widząc jak bardzo facio może wyglądać, jak baba. To nie żadna Grodzka, czy inny „Shrek” znany z domu. Nie jestem jakimś ekspertem w sprawach ladyboy’ów. Tym bardziej, nie dupczyłem i nie planuję w najbliższym czasie. Według mnie dupa jest od srania i tyle. Ale zauważyłem, że to bardzo nieszczęśliwi ludzie. Ich geneza sięga czasów kolonialnych. Każdy możny spaniard posiadał w swojej hacjendzie zniewieściałego służącego filipińczyka. Nazywali się oni Bakla. I poza wykonywaniem danych obowiązków domowych służyli jako małżeński sidequest. Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka raz chłopaczek. „Bakla” w sumie odnosi się do wszystkich typków, którzy wolą siusiaki, ale ladyboye na Fili takim właśnie terminem się określają. Ci ludzie, jak pisałem wcześniej skazami są na nieszczęśliwe życie, bo im bardziej będą się afiszować ze swoim dziwactwem, tym bardziej będą się oddalać od swoich rodzin. A jak wiadomo rodzina, to świętość dla każdego Filipińczyka. Typek taki nie będzie miał nigdy własnych dzieci, co znaczy, że nigdy też nie założy własnej rodziny. Jedni wybierają życie na banicji, drudzy pod przykrywką. Tak, czy inaczej kiepsko to dla nich wygląda. W każdym razie uwaga kurwa! Chwycić za krocze, jak Krokodyl Dundee przed każdą rozmową, żeby się upewnić. A teraz pora na przypowieść. Posłuchajta!

Któregoś pięknego wieczoru na imprezie w anielskim mieście, sączę sobie browca słuchając jakichś rock bandów. Nie pamiętam co to była za okazja. Coś tam grało, ludzie tańcowali, piwo się lało, zabawa na całego. Utkwił mi w głowie natomiast z tej całej imprezy jeden epizod. Zauważyłem, że chyba jakieś wojaki Szwejki się tam zleciały tego wieczoru. Ze dwa tuziny muskularnych, ogolonych, białych pał. Na pewno marynarki, jarheady jakieś – pomyślałem. Uderzali do wszystkich panienek na parkiecie, licząc na szczęście. Moją uwagę przykuł jeden ziomuś, który wywijał z laską, która na pierwszy rzut beretem wyglądała mi na ladyboya. Siedzę se kurwa, śmieje się pod nosem i czekam na rozwój sytuacji. W końcu jakiś białas z widowni nie wytrzymał i zlitował się nad wojakiem. Podszedł, poklepał gościa w ramię przerywając mu taniec i coś mu wyszeptał do ucha, wskazując na jego wybrankę wieczoru. Wojak raptownie odwrócił łeb w stronę „panny”, zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu, po czym wzruszył ramionami i wrócił do tańcowania. Pewnie miał już tyle krwi w alkoholu, że nie przeszkadzało mu, że będzie musiał potem wcelować o jedną dziurkę niżej.

Wiedzcie jednak drodzy czytelnicy, że na Fili się takie rzeczy odpierdalają, które się fizjologom nie śniły. Historia zasłyszana z życia wzięta. Przyjechał białas podupczyć. Wyhaczył laskę i po wszystkim został aresztowany. Nieletnia. Wyszedł za bardzo wysoka kaucją, którą sam za siebie zapłacił. Okazało się, że zarówno nieletnia, jej pimp, jak i lokalna policja, to jedna wielka szajka naciągaczy. Wystrachcany turysta przyniesie w zębach, co tam należne, żeby tylko uniknąć miejscowego pierdla. I biznes się kręci kurwa. It’s more fun in the Philippines!

Jak już ciągniemy ten temat dewiacji i popierdolstwa, to warto wspomnieć o ciekawej zalezności. Filipiny, mimo tego, że są 20 lat za murzynami w porównaniu z zachodem, to sondaże mówią, że jest tu większy odsetek pedziów niż w pro-gejowskiej Europie. Dziwne to jest dla mnie i nie bardzo zrozumiałe. Staromodny model rodziny, czyli tata, mama i dzieci, to standard. W odróznieniu do nowoczesnych modeli rodziny w Europie zachodniej, gdzie wystepują takie smaczki, jak tata, tata i córka. Coś, coś i syn bez chujka. Mama i pies. Tata i zwłoki. Coś i drzewo. I pomimo ciemnogrodu, pomimo wszechobecnej normalności, to jednak młode pokolenie mężczyzn woli obrabiać pałki. Lesbijek nie uświadczyłem. Zastanawiam się z czego to się bierze, bo mężczyźni na Filipinach raczej nie są uciskani przez żaden ruch feministyczny. Władze nie wywierają na nich presji. Nikt się do nich nie przypierdala. Wnioskuję więc, to jest to wpływ pedalskiej popkultury amerykańskiej, bo taki syf Filipińczycy chłoną hektolitrami. Najbardziej zjebana muzyka mainstreamowa, durne fryzurki, szmaty, gesty i slang z zachodu, przyjmuje się tu szybciej, niż zwrot butelek po denaturacie w PGRowskiej wsi. Więc to chyba jedyne rozsądne wytłumaczenie na wszechobecne filipińskie spedalenie.

Pojechałem pięknym, spontanicznym rymem na zakonczenie, aż dumny z siebie jestem kurwa. Posłuchajta porady od Wkurwionego Wujka. Bądźcie ostrożni podczas waszych filipińskich wojaży. Heniek ze Skierniewic mi powie, że „kłamiesz, przesadzasz, byłem tam i mega pozytywnie, ludzie pozytywni i w ogóle to mi się tam nic przykrego nie przytrafiło”. No to kurwa cieszę się bardzo i gratuluję. Ale Mirkowi się przytrafiło. Tylko Mirek wam o tym nie opowie, bo prawdopodobnie gryzie kwiatki od spodu. Rodzina go szuka. Ostatni raz ktoś go widział w Manili, jak wsiadał do taksówki i słuch po nim zaginął. Jesteście gośćmi w obcym kraju. Uważajcie na siebie! Do następnego! Pozdro!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: