Nice People Around

Elo, cześć i czołem. Zaczniemy z grubej rury. Pomyślałem, że nie będę pisał o jedzeniu, pogodzie, albo trajcyklach, bo tego typu Blogów jest od zajebania. U mnie poczytacie o Filipinach, których nie znacie. Na pierwszy strzał (dosłownie i w przenośni) Nice People Around. Wkurwiają mnie!

Co to kurwa za typ, który hejtuje miłych ludzi, zapytacie? Przecież filipińczycy, są tacy gościnni i uprzejmi. Tylko to nie są ci uprzejmi i gościnni tubylcy z opowieści zauroczonych Filipinami turystów. To NPA – New People’s Army, znani wśród miejscowych jako Nice People Around. Z „Nice” kurwa mają tyle wspólnego, co ja z lotami w kosmos. Szczegółowo nie będę się rozpisywał, bo od tego jest wikipedia. Od siebie napisze tylko, że jest to komunistyczna kurwa Guerilla założona w późnych latach 60-tych. A o komuchach mam jedno zdanie i to o wiele bardziej sążne niż „wkurwiają mnie”. Obecnie armia ta liczy nawet 5000 chłopa. Uzbrojona po zęby i niebezpieczna. Przez rząd filipiński dopiero od zeszłego roku uznana oficjalnie za grupę terrorystyczną, kiedy to wszelkie negocjacje pokojowe spełzły na niczym. Ludki te, swoje patrole chowają oczywiście po lasach i dżunglach. Także, jakby komu kurwa przyszło do głowy zabawić się w Rambo, albo Cejrowskiego, to radzę nie zapuszczać się w dzicz za głęboko.

Któregoś dnia ze szwagrem i jego ziomkami zaplanowaliśmy sobie trekking w góry pod wodospad. Dziewicze miejsce, nie zajebane jeszcze toną śmieci. Cały boży dzień zapierdalania pod góre, z góry itd… w 36-cio stopniowym skwarze. Ja jestem stary harcerz i wydawało mi się, że nadrabiamy kawał drogi. Pytam więc szwagra, czemu zapierdalamy naokoło? Patrze na niego, na chłopaków i kurwa coś mi śmierdzi, bo zerkają po sobie, albo na glebe. Słysze tylko – Danger… – i zmieniają temat. Chuj – myśle – życie na Filipinach nauczyło mnie już, że z miejscowymi się nie dyskutuje. Jak coś mówią, to tak ma być i koniec, choćby wydawało się to mojemu polskiemu mózgowi absurdalne. Dopiero na miejscu, wieczorem przy ognisku, kiedy wyrywaliśmy z jaj pijawki i inne dziadostwa, które nazbieralismy po drodze, szwagier w końcu otworzył usta po kilku głębszych. Nice People Around – mówi – i na tym się nasza dyskusja zakończyła.

Ale jest jedna rzecz, o której kurwa niewielu zdaje sobie sprawę. NPA to zwykli, szarzy ludzie, jak ty i ja. To może być twój sąsiad, typ, z którym wypiłeś piwo na przystanku trajcykli, albo ziomuś twojego znajomego. Mogłeś poznać ich już kilku nie wiedząc nawet o tym. NPA widzą wszystko, jakkolwiek banalnie to zabrzmi. Osobiście miałem kiedyś nieprzyjemność poznać takowego jegomościa. Na jakimś wypizdowie w górach na prowincji piłem sobie wesoło ze znajomymi i miejscowym ludem. Przyjechał Jeepneyem kolezka i dołączył się do nas. Niczym się nie chwalił, ani o niczym nie opowiadał. Miejscowy po libacji mnie poinformował o przeszłości jegomościa – Emerytowany NPA – śmiesznie to zabrzmiało. Filipińczycy uwielbiają ściemniać i pozować. Dzięki temu mają +20 punktów do lansu. To, że ktoś się często-gęsto podaje za NPA, Policjanta, Militarnego, Pana Boga (niepotrzebne skreślić), to wcale nie oznacza, że nim jest. Dlaczego więc mu uwierzyłem? Jakbyście zobaczyli tego typka, to też byście w jego przeszłość uwierzyli. I tak oto kurwa ściskam sobie ręke i pije wesoło Emperadora z człowiekiem, który niejednego skrócił o głowe…

Według opowieści miejscowych, NPA byli spoko (jak na komuchów kurwa) jeszcze kilka dekad temu. Dobrze pamiętali swoją ideologię i byli takimi swoistymi Robin Hoodami Filipin. Ale zamiast zabierać złym, a dawać biednym, to poprostu zabijali tych złych. A ich dobytek oddawali biednym, czyli sobie. Mało to opowieści o jakimś łajdaku, który raptem zniknął bez śladu? Multum. Dzisiaj NPA się kurwa lekko pogubili i są niczym innym, jak łowcami głów. Porywają dla okupów, mordują na zlecenie i wykonują inne tym podobne misje. 20 km od mojej wioski kilka lat temu znaleziono zwłoki 3 kobiet. Brakowało wszystkich organów wewnętrznych, które zostały skrupulatnie wyjęte. Nie chcę spekulować, że to robota NPA, bo nie koniecznie. Ale jest to prawdopodobne, a i wiedza dla was przydatna, że na Fili nie ma żartów. Oczywiście jak założycie już swój własny biznes i będziecie mieli nareszcie stałe wpływy na Fili, to nie zapomnijcie odłożyć co miesiąc parę groszy, bo nie zgadniecie kto kurwa zapuka do waszych drzwi z ofertą ochrony. Zgadliście! NPA!!! A jeżeli będziesz miał na tyle szczęścia (?), że zaprzyjaźnisz się z aktywnym działaczem NPA, to z kolei bardzo łatwo pozbyć się wkurwiającego sasiada, co od 4 rano szczeka psem, albo pieje kogutem. Nie podpuszczam ;).

Pewien znajomy mi człowiek – nazwijmy go Fernando – prowadził rozpustny tryb zycia. Ok, co kto lubi, tylko Fernando miał problem w postaci żony. Nie podobało jej się, że Fernando rucha wszystko, co nosi spódnice, więc poprosiła swojego brata, który zna Nice People Around o przysługę. Pewnego dnia Fernando wyjechał i już nie wrócił. Rodzina zapytana o Fernanda odpowiadała tym, że uciekł pewnie, niedobrzelec jeden. Brzmi to kurwa, jak scenariusz jakiegoś kiepskiego filmu, ale tak to właśnie na Filipinach wygląda. Dlatego Wkurwiony wujek radzi – nie wchodz NIGDY w żadne konflikty z miejscowymi, bo nie wiesz z kim masz do czynienia, albo kto patrzy. Do następnego! Pozdro!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: